lut 25
Cóż, w życiu większości z nas nadchodzi ten moment kiedy kolejny poniedziałkowy poranek spędzony w zatłoczonym autobusie (tramwaju) prowadzi do rozstroju nerwowego. Kiedy kolejna osoba ocierająca się o twoje plecy zrzucając z nich plecak z laptoczkiem patrzy na ciebie jak na mordercę, który rzeczonym plecakiem chciał właśnie dokonać rytualnego mordu.
Ja miałem właśnie dziś taki dzionek. W związku z czym stwierdziłem – już chyba ostatecznie i nieodwołalnie – że czas nabyć środek zdatny do poruszania siebie i moich czterech liter po ulicach Poznania. Czytaj dalej »










