Nie wiem czy to te krótkie dni tak na mnie wpływają czy rzeczywiście staje się to faktem, że coraz więcej czasu siedzę w pracy. Nie da się ukryć, że (nie licząc snu) godziny, które spędzam w domu mają się praktycznie nijak do tych, które spędzam w biurze bądź będąc w trakcie zmierzania tam (ewentualnie stamtąd wracając).
Kupowanie nowego komputera w swych założeniach jest zacne. Ma jednak wielgachnego minusa. Jakiego? Otóż trzeba coś popełnić ze starym. W moim wypadku sytuacja jest… dziwna…